niedziela, 17 kwietnia 2011

Sontag



Szukałam kiedyś po stronach internetowych dostępu do książki Susan Sontag ,,O FOTOGRAFII" i jakoś tak się stało, że wpadłam na jakąś zdawało mi się kompetentną stronkę, gdzie piszą o książkach i je recenzują kompetentni ludzie. I znalazł opis o pozycji, która to mnie interesowała. Zaczęłam czytać, ogólnie laska, bo to była ona, o ile dobrze pamiętam (a pamiętam to dobrze, tylko strony nie pamiętam) pisała o tym, że ta książka jest nieaktualna. N-I-E-A-K-T-U-A-L-N-A?!
Myślałam, że obleje swój nowy piękny laptop kawą, wyjdę z siebie, pogryzę nowo zapuszczone paznokcie. Wkurzyłam się, chociaż jeszcze tej książki nie przeczytałam, jeszcze jej nie miałam, to wkurwiłam się, bo od kilku innych, wiarygodnych źródeł wiedziałam, że jest to Biblia dla Fotografa i osoba, która interesuje się ową dziedziną, to takowa osoba bez tej wiedzy się nie obędzie.
No, ale owa Pani Recenzentka myśli inaczej, a ja po prostu się z nią nie zgadzam. Bo bardziej uniwersalnej książki, kopalni spostrzeżeń i wniosków, nie widziałam. Ostatnio cierpiałam właśnie na niedosyt braku laku w polskich gazetach o fotografii. Jak KWARTALNIK FOTOGRAFIA jest cud miód, tak inne no cóż. Ale żeby móc czytać, obserwować to, co kwartalnik przedstawia, to trzeba liczyć się z wnioskami Susan Sontag, jakby zupełnie inaczej czyta się gazetę przed przeczytaniem esejów Sontag a zupełnie lżej po. I aż chce się widzieć więcej. Osoba, która nie tylko fotografuje, ale też poszukuje innych ciekawych - chociażby po to, bo szuka do PKPZin nowych fotografów, lub do SZAFY, to zupełnie zmienia stan skupienia. Punkt odniesienia poszukiwań zmienia się na bardziej, światłoczułość jest zupełnie inna a Sontag takiej jak ja, która nie tylko chce robić i widzieć zdjęcia, ale też o nich chce dużo myśleć i widzieć poza panoramicznie, czyli szeroko, szeroko i jeszcze szerzej, to no cóż. Ja bez tej książki nie mogę się obyć, jak chyba nie powinien każdy.
Sontag jak dla mnie, jest Święta i dziękuję jej za to. Wiem, że ta książka jest subiektywna, jak fotografia, ale jest mimo wszystko tak obiektywna i nawet uczy dystansu, na weryfikację w fotografii, że człek, który tak sobie jest jak ja, czuje się pełniejszy. I mam wrażenie, że nie potrzebuję szkół, uczelni itd. Bo już jestem po szkole O FOTOGRAFII u Susan. Ona mi tą książką układ pomiaru światła poprzestawiała na ten dobry, autofokus wstawiła. dopiero teraz mogę robić zdjęcia i je widzieć.

A Pani, która napisała tak głupio o tej książce. Kij jej.

Barbara Cygan

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz